Serwis wrzecion od podszewki


Na podstawie ostatnich przypadków, które zagościły w naszym serwisie, postaram się wskazać i opisać pułapki związane z regeneracją wrzecion. Tym razem mieliśmy do czynienia z dwoma wrzecionami (właściwie to jedno elektrowrzeciono, a drugie to „zwykłe” wrzeciono),  które niemalże jednocześnie dotarły do naszego serwisu. Nasi technicy od razu nazwali je (przekornie) „Gigant” i „Kruszyna”.  Nauczeni doświadczeniem od razu przyjęliśmy koncepcje pracy (a mamy ich kilka), którą wewnętrznie nazywamy „1+1”, mianowicie: jedna osoba zajmuje się jednym wrzecionem, a kto skończy swoją regenerację – pomaga koledze.  Początkowo wszystko wyglądało „standardowo”…

Wrzeciona – krótka charakterystyka

KruszynaGigant
waga680kg0,9kg
wysokość1350mm220mm (z uchwytem narzędziowym)
średnica w najszerszym miejscu615mm~55mm
moc wrzeciona67kWbrak informacji (silnik pozostał na maszynie, nie dostarczono przez Klienta)
obroty max.4000 obr./min.brak informacji
konstrukcjawysoce dostosowana do klienta indywidualnego – maszyna specjalistycznabajecznie prosta – standardowe rozwiązania stosowane w Japońskich        maszynach na przełomie lat 80’ i 90’ (producentem maszyny i wrzeciona jest ROLAND)
dokumentacja technicznapełnabrak
informacjebardzo dobrze przygotowany opis usterki i okoliczności zajścia zdarzenia kolizyjnegobrak informacji na temat problemów, roboczogodzin itp.

Regeneracja wrzecion

Dzień pierwszy

Mogą się Państwo domyślić, jak wielka „niesprawiedliwość” spotkała serwisanta, który miał się zająć Kruszyną. Wszak piętrzące się problemy można było niejako wyczuć  tylko stojąc obok tego „cudu inżynierskiej myśli”.  Gigant natomiast – to klasyczny przypadek wrzeciona, które robi się w kilka godzin (oczywiście bez rozgrzewania). A zatem czas start!

Rozebranie Kruszyny zajęło 4 dni (zapewniam Państwa, że dzień trwał dłużej niż 8h roboczych…). Rozebranie Giganta, zakupienie łożysk i złożenie go na nowo zajęło 6 godzin.  Wielki uśmiech malował się na ustach serwisanta, który „w kieszeni” zaniósł zregenerowane wrzeciono na regał z opisem „Oczekiwanie na proces rozgrzewania”. Serwisant Kruszyny w tym samym czasie zdołał odseparować odlew (stojan sinika) od reszty – co jak się później okazało było dziecinną igraszką w stosunku do tego co się działo później… I tak minął poranek, popołudnie i wieczór…

Dzień drugi

Serwisant wraz z Gigantem pojechał do klienta montować  wrzeciono na drugi koniec Polski – 500km drogi w jedną stronę. Późnym wieczorem usłyszałem przez telefon, że „jest problem”… I tak zaczęła się batalia. Skracając bardzo mocno wywód techniczny, okazało się, że:

  • maszyna była kupiona jako niesprawna – brak pracy wrzeciona
  • wrzeciono było naprawiane w niewiadomej firmie poza granicami kraju
  • poprzednio zamontowane łożyska były totalnie źle dobrane (średnicą zew. i wew. pasowały, ale na tym koniec poprawnych parametrów), a my bazowaliśmy właśnie na nich
  • wrzeciono powinno się obracać z prędkością 40000 obr./min. – co było nierealne przy zastosowanych łożyskach i braku chłodzenia.

Decyzja zatem mogła być tylko jedna: demontujemy z maszyny wrzeciono, silnik, układ przeniesienia napędu, układ chłodzenia wrzeciona.

W tym samym czasie kruszyna była w fazie rozbiórki.

I tak minął dzień drugi i trzeci.

rozmontowane wrzeciono
rozmontowane wrzeciono Kruszyna

Dzień czwarty

Serwisanci spotkali się w laboratorium – serwisant Kruszyny już nie był tak bardzo uśmiechnięty, jak trzy dni temu. Na jego barkach spoczął ciężar dobrania poprawnych łożysk, kontaktu z Producentem maszyny (być może mógłby być pomocny) i uruchomienia stacji chłodzenia wrzeciona. Części do Kruszyny leżały na regale gotowe do założenia – jak wspominałem, dokumentacja do tego „potwora” była wyśmienita – bez zastanowienia kupiliśmy u producenta komplet części zamiennych wraz z informacjami nt. ewentualnych pułapek które mogą nas spotkać. 

Dzień piąty i szósty

Zajęliśmy się myciem Kruszyny i montażem.  Ponieważ klient docelowy uczciwie podkreślił, że na regenerację mamy 10 dni roboczych – sobotę zrobiliśmy sobie wolną. Oczywiście nie tyczy się to serwisanta, który zajmował się Gigantem… no cóż, takie sytuacje się zdarzają (można domyślić się, co stało się wtedy z jego uśmiechem).

Dzień ósmy i dziewiąty

Poniedziałek, wtorek – rozgrzewamy Kruszynę. No tak, tylko jak napędzić 67kW silnik?! Raczej nie na co dzień ma się do czynienia z taką mocą… ale udało się! 16 godzin pracy ciągłej, według ustalonych procedur w pełnym zakresie obrotów. Raport sporządzony, klient poinformowany, wrzeciono odebrane przez Klienta zgodnie z warunkami umowy. I zapomnieliśmy o sprawie. Klient zadowolony – wiec my też.

Niestety Gigant nie dał tak łatwo za wygraną. Zgodnie z koncepcją pracy (1+1) – zajmowało się nim już dwóch serwisantów. Po wymianie zdań i konsultacji, serwisanci wypracowali koncepcję pracy i metodykę rozwiązania problemu. Finalnie po kolejnych kilku dniach uruchomiliśmy wrzeciono u Klienta testując je na pełnych obrotach.

wrzeciona - skala porównania
wrzeciona Kruszyna i Gigant – skala porównania

Podsumowanie

W obu przypadkach zabawa była wyśmienita, doświadczenie bezcenne, a nasze laboratorium przy okazji doposażyło się w kilka unikatowych narzędzi. Jednak problemy powstałe przy naprawie Giganta całkowicie pochłonęły spodziewany zysk. I taka jest konkluzja tego artykułu – nie zawsze aspekty techniczne są jedynymi na które trzeba zwracać uwagę. Historia działania maszyny, logi serwisowe są również bardzo pomocne w sytuacjach awaryjnych.

autor: inż. Janusz Gwóźdź

Chcesz dowiedzieć się jakie są ogólne działania Serwisu wrzecion?

serwis wrzecion zapytaj nas

Aby zgłosić usterkę wrzeciona, prosimy skorzystać z formularza kontaktowego.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments